Rozdział II: Akademia Corlett
Na portiernii Innis zostawiła również tymczasowo swój mundurek, a miała go odebrać, gdy skończy zwiedzanie szkoły, żeby odnieść wszystkie swoje rzeczy do przydzielonej jej sypialni. Tam także pożegnała się jeszcze z panią Pinkerton i życzyła jej miłej podróży powrotnej. Wkrótce przyszedł po nią pan Cain, a w stronę Innis zmierzał tyczkowaty chłopak o bujnej czuprynie kręconych, orzechowobrązowych włosów. Miał kremową cerę i oczy w kolorze karmelu. Rozglądał się nerwowo dookoła, aż wreszcie zobaczył Innis i podszedł do niej. – Czy ty jesteś… – urwał, spoglądając na nią w zakłopotaniu. – Innis, nowa uczennica – podpowiedziała mu, widząc, że najwyraźniej zapomniał jej imienia – ale jeśli ci wygodniej, możesz mnie nazywać Inn – dodała z przyjaznym uśmiechem. – T-tak – odparł chłopak, rumieniąc się lekko. – Ja nazywam się Terrence, ale większość mówi mi Terry. No, więc… witaj w naszej szkole. Mam za zadanie cię oprowadzić. – Prowadź! – zawołała dziarsko Innis i ruszyła za Terrym. Skręcili p...